Wracając z koleżanką ze sklepu postanowiłyśmy przysiąść na wielkim kamieniu na najbliższym zakręcie. Zmęczone po podróży rzuciłyśmy się na kamień. Chwilę pogadałyśmy i wypiłyśmy colę.
Już miałyśmy się zbierać, gdy nagle zobaczyłyśmy dwóch żuli. Schodzili oni z wielkiej góry (znajdowała się przed zakrętem). Jeden szedł tak szybko, że prawie się z niej stoczył xDDD, drugi mało co się nie przewalił. Cudem doszli do kamienia i zagadali:
>Nho chej dziefczenta. fljecje f którom stronem do kruszełka?
My takie wtf, ale po chwili koleżanka odpowiedziała:
>Dzień dobry ( z naciskiem na dobry). Do kruszełka? xDDD
>Nho taga mjeszczofość
Ja już mocno rozbawiona:
>Gut mornink. Aj dont anderstejd ju. xDDD
> F którom stronem do kruszełka????
>Łat?
Koleżanka już praktycznie leży na kamieniu:
>Przepraszam, ale koleżanka nie stąd. Chodziło panu o Kruszewek?
>tag
>To trzeba iść pod górkę blablablablablablabla blablableble vblavl
>ZIĘKI
I się oddalili gadając coś po rumuńsku czy coś xDDD
A ortografia gdzie?
OdpowiedzUsuńPoszła pić z żulami.
Usuń